wtorek, 11 września 2012

love is suck.





uhu, ale mi się dzisiaj notek napisało.. to przez tą monotonię.. nie mam nawet w co rąk wsadzić, a co gorsza od tej szyny zaczyna mnie boleć kostka ;c jutro 8 lekcji.. tak sobie teraz leżę, bo chodzenie mi się znudziło, haha ; D ale do rzeczy, przypomniał mi się brązowooki Pan ze szpitala i tak sobie postanowiłam, że jak za dwa tygodnie pójdę na kontrolę i znowu go spotkam, to zagadam : D trzeba się integrować, no niee? : D
przez tą ciszę w domu zaczęło mi odbijać i mimowolnie wpisałam w google: 'psychotesty' i klikając na którymś tam z kolei odnośnik trafiłam na stronę, na której widniał psychotest 'dlaczego wciąż jesteś singielką? sprawdź, czy jesteś gotowa na poważny związek', więc z czystej ciekawości kliknęłam 'sprawdź' i jak już odpowiedziałam na wszystkie pytania, przeniosło mnie na stronę z odpowiedzią. 
W życiu nie pomyślałabym nawet o tym co tam zobaczyłam, a mianowicie: 'jesteś gotowa na poważny związek'. po tym co wcześniej, nawet nie tak dawno przeszłam? lekkie zrycie mnie ogarnęło, jak się otrząsnęłam z tego szoku, nieco ochłonęłam, cofnęłam stronę. znalazłam tam drugi psychotest, który wypełniłam z równą ciekawością, co poprzedni. tym razem test dotyczył dzieci i tego, czy jestem na nie gotowa.. 
O ile wyniku tamtego testu bym się nie spodziewała, to po tym mnie zupełnie zatkało, no bo jak ktoś kto nie znosi dzieci, sam może być na nie gotowy?..
Przyjęłam więc, że to stek bzdur i postanowiłam do tego nie wracać. jednak nie daje mi to spokoju. nigdy nie uważałam się za osobę atrakcyjną, a co za tym idzie odkąd tylko pamiętam, zawsze miałam niską samoocenę, mimo mojego nienagannego wyglądu. 
I wtedy właśnie przypomnieli mi się mężczyźni, których miałam szczęście niedawno spotkać. zagadywali mnie, żartowali, uśmiechali się.. naszła mnie taka myśl.. może ziarnko prawdy jest w tych psychotestach? nie wiem.
po tamtym.. sama już nie wiem.. to wspomnienie ciągle wraca, i wraca i nie chce się odczepić.. mam mętlik w głowie jak o tym myślę. moje uczucia już nie są takie same, co wtedy. może trochę dojrzałam, a może po prostu własne doświadczenia mnie czegoś nauczyły. 
Po tamtej sytuacji zaczęłam inaczej patrzeć na chłopaków, czułam, że nie jestem nic warta, ale teraz wiem, że ze mną wszystko gra, że ten co mnie zdradził miał problem - ale ze sobą. Potem pojawił się ktoś, dzięki komu poczułam się ładna, potrzebna, a nawet trochę dowartościowana. tak ładnie mówił, w każdym jego słowie odnajdywałam sens, mimo dzielących nas zainteresowań, odmiennych charakterów...
Szybko jednak zauważyłam, że ten pewien ktoś się mną bawił. 
Wybaczyłam mu, ale było już za późno. wciąż kocham, ale nie zaufałabym mu ponownie. On już zrozumiał, nawet nie próbuje zaczynać swojej zabawy na nowo. 
Już wie, że to nie ze mną. jestem mściwa, ale jemu nie życzę źle. nie wiem czemu, sentyment może? może to, że ciągle mam w głowie jego słowa, uśmiech, gesty, żarty, OCZY..
Chyba jednak sentyment. sentyment do tego co było. teraz patrząc na jego zdjęcia nie czuję nic. zostały tylko wspomnienia..


Wszystko jest piękne, wystarczy tylko umieć dobrze spojrzeć.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz