uhu, ale mi się dzisiaj notek napisało.. to
przez tą monotonię.. nie mam nawet w co rąk wsadzić, a co gorsza od tej szyny
zaczyna mnie boleć kostka ;c jutro 8 lekcji.. tak sobie teraz leżę, bo
chodzenie mi się znudziło, haha ; D ale do rzeczy, przypomniał mi się
brązowooki Pan ze szpitala i tak sobie postanowiłam, że jak za dwa tygodnie
pójdę na kontrolę i znowu go spotkam, to zagadam : D trzeba się integrować, no
niee? : D
przez tą ciszę w domu zaczęło mi odbijać i
mimowolnie wpisałam w google: 'psychotesty' i klikając na którymś tam z kolei
odnośnik trafiłam na stronę, na której widniał psychotest 'dlaczego wciąż
jesteś singielką? sprawdź, czy jesteś gotowa na poważny związek', więc z
czystej ciekawości kliknęłam 'sprawdź' i jak już odpowiedziałam na wszystkie
pytania, przeniosło mnie na stronę z odpowiedzią.
W życiu nie pomyślałabym nawet o tym co tam
zobaczyłam, a mianowicie: 'jesteś gotowa na poważny związek'. po tym co wcześniej,
nawet nie tak dawno przeszłam? lekkie zrycie mnie ogarnęło, jak się otrząsnęłam
z tego szoku, nieco ochłonęłam, cofnęłam stronę. znalazłam tam drugi
psychotest, który wypełniłam z równą ciekawością, co poprzedni. tym razem test
dotyczył dzieci i tego, czy jestem na nie gotowa..
O ile wyniku tamtego testu bym się nie
spodziewała, to po tym mnie zupełnie zatkało, no bo jak ktoś kto nie znosi
dzieci, sam może być na nie gotowy?..
Przyjęłam więc, że to stek bzdur i
postanowiłam do tego nie wracać. jednak nie daje mi to spokoju. nigdy nie
uważałam się za osobę atrakcyjną, a co za tym idzie odkąd tylko pamiętam,
zawsze miałam niską samoocenę, mimo mojego nienagannego wyglądu.
I wtedy właśnie przypomnieli mi się
mężczyźni, których miałam szczęście niedawno spotkać. zagadywali mnie,
żartowali, uśmiechali się.. naszła mnie taka myśl.. może ziarnko prawdy jest w
tych psychotestach? nie wiem.
po tamtym.. sama już nie wiem.. to
wspomnienie ciągle wraca, i wraca i nie chce się odczepić.. mam mętlik w głowie
jak o tym myślę. moje uczucia już nie są takie same, co wtedy. może trochę
dojrzałam, a może po prostu własne doświadczenia mnie czegoś nauczyły.
Po tamtej sytuacji zaczęłam inaczej patrzeć
na chłopaków, czułam, że nie jestem nic warta, ale teraz wiem, że ze mną
wszystko gra, że ten co mnie zdradził miał problem - ale ze sobą. Potem pojawił
się ktoś, dzięki komu poczułam się ładna, potrzebna, a nawet trochę
dowartościowana. tak ładnie mówił, w każdym jego słowie odnajdywałam sens, mimo
dzielących nas zainteresowań, odmiennych charakterów...
Szybko jednak zauważyłam, że ten pewien
ktoś się mną bawił.
Wybaczyłam mu, ale było już za późno. wciąż
kocham, ale nie zaufałabym mu ponownie. On już zrozumiał, nawet nie próbuje
zaczynać swojej zabawy na nowo.
Już wie, że to nie ze mną. jestem mściwa,
ale jemu nie życzę źle. nie wiem czemu, sentyment może? może to, że ciągle mam
w głowie jego słowa, uśmiech, gesty, żarty, OCZY..
Chyba jednak sentyment. sentyment do tego
co było. teraz patrząc na jego zdjęcia nie czuję nic. zostały tylko
wspomnienia..
Wszystko jest
piękne, wystarczy tylko umieć dobrze spojrzeć.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz